Niezależna
Złapani na granicy z profesjonalnie podrobionymi dokumentami państw Unii Europejskiej obywatele Rosji są traktowani przez polskie służby jak zwykli fałszerze. Płacą kilka tysięcy złotych grzywny i mogą bez przeszkód kontynuować podróż. Jak ustalił Grzegorz Wierzchołowski w „Gazecie Polskiej”, w dobie wojny hybrydowej i fali rosyjskiego sabotażu Straż Graniczna nie informuje automatycznie kontrwywiadu o tego typu incydentach, a od zatrzymanych nie pobiera się nawet materiału DNA.
00:02
